
Have your own adventure with the #1 outdoor app today.
Robert went gravel riding
August 30, 2026 at 07:08
08:54
92.7km
10.4km/h
30.5km/h
470m
420m
Garmin Edge 530
Kolejna rajza sezonu 2026 odbyła się w ciepłą i słoneczną niedzielę 30 sierpnia 2026. Najpierw z domu dojechałem na stację kolejową w Zabrzegu, gdzie wsiadłem do pociągu Kolei Śląskich i dojechałem nim do stacji w Oświęcimiu. Pociąg miał 30 minutowe opóźnienie, bo nie dotarł maszynista, który wcześniej prowadził pociąg z Częstochowy. Za to w pociągu spotkałem cyklistę z Bronowa, którego nie znałem, mimo że Bronów to sąsiednia miejscowość obok Ligoty. Z Oświęcimia ruszyłem w stronę początku zaplanowanej trasy, czyli do Lędzin - a więc na Śląsk. Tam, trasa wiodła najpierw przez małopolskie Babice, a potem śląski Bieruń - przez most na Wiśle obok restauracji "Degolówka", gdzie kiedyś gościł Marszałek Charles de Gaulle. Z Ledzin najpierw jechałem przez las w stronę Chełmu Śląskiego i rzeki Przemszy, która tutaj dawniej stanowiła granicę prusko-austriacką (słupki mamy w tym miejscu już odnalezione) a teraz nie tylko stanowi granicę woj. śląskiego i małopolskiego ale też Śląska i Małopolski (Galicji). Tak oto wjechałem na małopolską część trasy. W miejscowości Bobrek wjechałem na Wiślaną Trasę Rowerową - asfaltowy szlak wiodący wałem Wisły i jechałem nim aż w stronę miejscowości Żarki. Trasa jest bez podjazdów z ładnymi widokami na rzekę i góry Beskidu Małego i Beskidu Żywieckiego na czele z "królową Beskidów" czyli Babią Górą. Na tym odcinku trasy spotkałem mnóstwo rowerzystów, a co ciekawe były to w większości przedstawicielki płci pięknej. W Żarkach oglądałem stawy powstałe w wyniku zapadnięcia się gruntu na skutek intensywnej działalności górniczej w okresie PRL, a następnie wjechałem do Libiąża, gdzie natrafiłem na "rondo uśmiechu", Zakład Górniczy "Janina" i ogromną dziurę w ziemi - czyli kopalnię dolomitu. Tutaj też był stromy podjazd ale za to w leśnym terenie. Lasem dotarłem do Byczyny, a potem do Jelenia czyli dzielnic
Jaworzna. Jest to miasto w województwie śląskim ale położone w Małopolsce (ziemia krakowska). Zatrzymałem się w dzielnicy Jeleń na posiłek, na tamtejszym rynku, nieopodal domu, który uchodzi za najbardziej nawiedzony dom w Polsce. Wiąże się z nim mroczna historia z morderstwem dziecka w piwnicy, przez jego właściciela, który podobno był więźniem KL Auschwitz. W domu podobno mieszkało już 30 rodzin, które w niewyjaśnionych okolicznościach długo tam nie bytowały, dlatego obecny właściciel ma problemy z jego sprzedażą. Domem interesują się oczywiście miłośnicy zjawisk paranormalnych nie tylko z Polski, ale nawet ze Szwecji ! Drugą atrakcją dzielnicy Jeleń jest austriacki słup graniczny przy wjeździe na prywatną posesję - ten temat jest nam już znany, bowiem tam także dotarliśmy podczas naszej eksploracji granicy prusko-austriackiej, która w tym miejscu przebiega na Przemszy i też jest obecną granicą Śląska i Małopolski, ale nie województw. I tak z Małopolski (Jaworzna) wjechałem na Śląsk do Mysłowic i Imielina. Stamtąd już było blisko do Lędzin i zakończenia mojej zaplanowanej trasy - pętli po pograniczu śląsko-małopolskim. Tutaj też stwierdziłem, że coś mi się dziwnie jedzie i spiernicza mi powietrze z tylnego koła. W tym momencie zapadła decyzja, że nie wracam do Oświęcimia, a do pobliskich Tychów, na stację kolejową. Jadąc tam przez lasy murckowskie, a więc tereny Katowic, wymieniłem dętkę i po dotarciu na stację w Tychach dowiedziałem się, że za 40 minut jedzie pociąg do Zabrzega ! Hurra! Zakupiłem bilet z rezerwacją miejsca na rower i czekałem na opóźniony pociąg Kolei Śląskich relacji Katowice - Wisła Głębce. Tak dotarłem do Zabrzega i wsiadając na rower zauważyłem, że znów w tyle ubyło powietrza, a więc druga pana... Dopompowałem aby dotrzeć do domu i udało się dojechać i zakończyć tę rajzę.
Rajza z przygodami, ale w ładnym terenie, gdzie dawno nie byłem. Trasę miałem od jednej z użytkowniczek aplikacji komot. Osobiście polecam ją przejechać każdemu, ale zaznaczam, ze podjazd koło Libiąża do łatwych nie należy. Dwie pany mnie nieco zdenerwowały, bo trzy dni wcześniej odebrałem rower z serwisu, gdzie zdejmowano tylne koło i go centrowali. Oprócz tego dali nową szprychę, łańcuch, kasetę i hamulec tylny. Tak to czasem bywa z serwisami... Bardzo dobrą wiadomością jest fakt, że cały dystans z dojazdami do stacji w Zabrzegu to równe 100 km.
Waypoints
Bagged Peaks
Route Details
Elevation
Highest point (330 m)
Lowest point (230 m)
Sign up to see more specific route details
Sign up for free
Comments
Want to know more?
Sign up for a free komoot account to join the conversation.