
Have your own adventure with the #1 outdoor app today.
Orion went mountain biking
August 25, 2026 at 05:24
09:03
169km
18.7km/h
64.1km/h
3,560m
3,560m
Garmin Edge 1050
Postaram się za bardzo nie rozpisywać🤔
Cel: Hrobacza łąka, udało się koniec kropka. 😅
Reszta opisu jest dla chętnych😉
Hrobacza łąka podpatrzona u JakubaKNDR. Dzięki!👍
Dwa razy odpuściłem sobie z powodu upałów i teraz nie było takiej opcji.
Tym razem, mi się chciało pomimo pochmurnego dnia. W sumie to dobrze na podjazdy😀
O 7 rano 8st. C to nawet na moich skromnych podjazdach było mi zimno🙄 Ciągle wycierałem śpika. To już niekiedy w zimie było cieplej😅. Później zaczęło siąpić deszczem i na zjazdach
musiałem kurtkę ubrać. Cały dzień był zachmurzany, liczyłem na odrobinę słońca😬
Pierwszy podjazd w Gorzeniu górnym w kierunku Ponikiew był megaa długi 7km (garmin pokazuje 11km ale po 7km jest ponad 2km zjazdu i znowu 1,5km podjazdu w Kaczynie, dość konkretnego). Średnie nachylenie to 3,5% więc nie było tragedii😅 Wszechobecne widoczki dodawały mi sił. W końcu 20km odpoczynku, uf.
Zanim dojechałem do zabójczego podjazdu w Międzybrodziu (miałem już 1km up), deszcz zaczął mocniej padać. No nic jadę w kurtce (miało padać co najmniej 1g), łydki muszą być cały czas odsłonięte oczywiście😁
Czas na wielką atrakcję dnia😎 czyli podjazd na Hrobaczą łąke (na tabliczce było przez same "h"). Pomyślałem, kurczę spróbuję na raz wyjechać🤔 Długość 6km, 530m wzwyż😁, śr. nachylenie 8,8%, max 18% ale na liczniku, pojawiało się nawet 20 kilka🤣🤣 Na początek dość dobry asfalcie, później poniszczony. Nachylenie oscyluje wokół 13%, miejscami 20 a nawet 25%🤣 po kilku set metrach ja już ugotowany w mojej kurtce (może bardzo wysoką oddychalność 30000g/m2 ale tutaj żadna kurtka by nie dała radę). Dyszę jak lokomotywa ale jadę dalej😅 Miejscami można nawet wrzucić na chwilę dwójkę😂 Ciągnie się i ciągnie ten podjazd, żywej duszy nie widać. W końcu leśna droga, widzę jakiś krzyż. Jest tabliczka Hrobacza łąka 828m, udało się😃 Koło krzyża był jeden straszy koleś na elektryku, mówi jest z niedaleka i przyjechał zerknąć z punktu widokowego na swój dom. Był zdziwiony, że podjechałem to na raz😅 Podjazd zajął mi 44min, chyba nie tak źle🤔 Jeśli się staruje z pobliska jest spokojnie do wyjechania. Bywały gorsze, jak na przykład 3podjazd ale o tym za później.
Oddychnąłem na chwilę po podziwiałem widoczki, jakaś miła rodzinka ukrainców szła więc poprosiłem o fotkę😁 i ruszyłem na kilka pobliskich szczytów i zwiedzanie Beskidu małego.
Był kamieniołom w Kozach i pobliski staw
Nie muszę pisać że krajobraz był zapierający dech w piersiach pomimo pochmurnej pogody (prawie za każdym razem jak jadę dalej w góry to jest pochmurnie i pada🙄), co kawałem musiałem cyknąć zdjęcie🤠 Było kilka podjazdów ale wszystkie dały się w miarę łatwo podjechać. Następnie w samą porę wbiłem pod źródełko pyszne (w dwóch bidonach już było pusto🙄), bardzo malownicza ścieżka (trochę wydawało się że niebezpieczna ale dało się przejechać). Fajnie było by zjechać tą ścieżką do końca ale trasę miałem inną. Napojony to wracam, przez Gaiki (816m), następnie w końcu porządny zjazd, ambona "pani Jolci" z pięknym widokiem. Wbijam jeszcze na Czupel i malowniczym leśnym szlakiem Beskidu małego zjeżdżam pod karczmę Gawra.
W końcu coś zjem normalnego (zjadłem tylko dwa żele od rana🙄). O placki ziemniaczane!
Pytam się czy są - nie ma! (kurczę ostatnio jak tu byłem to też nie było!)
No dobra, no to zapiekanka - jest ale z mięsem :( (dziwi się, że nie jem mięsa😅).
No to szukam dalej frytki! - Nie ma!
No nie!
Są serki ale owcze za którymi nie przepadam ale biorę z żurawiną i gorącą czekoladę. Płatność tylko gotówką, którą tym razem mam. Trochę przeschłem i pojadłem ale szału nie było😅
Ruszam dalej.
Jeszcze wczoraj zmodyfikowałem sobie traskę o kilka kwadracików (a co!) i zahaczę o Nowy Świat, fajnie brzmi🤔 i tamtejszy podjazd. To co mnie czekało przerosło moje możliwości, kamienisty podjazd z dwoma ściankami ponad 25% (śr. nachylenie 9,2% na 2,7km i 248 wzwyż) no nie mam już sił, nie chcę ale muszę wypchać🤣😂🤣 Po co mi to było! Znowu zalany potem😮💨 Nowy Ale wyjechałem 99% i warto było😀 widoczek cudny, na jezioro i góry (m.in. Żar). Lepiej by pasowało do tego miejsca "Drugi Świat"😆.
Dobra to był ostatni duży podjazd tego dnia, ufff.
Po drodze zahaczyłem jeszcze od kawiarnię/cukiernie Bronowscy w Czernichowie. Sok pomidorowy, strasznie kwaśny i tak jakby nagazowany, wtf!😅 Ale wypiłem, nie polecam go😅 Natomiast kawa była cholernie dobra! no i ten pączek z malinami palce lizać!😋
Ruszam do domu samymi asfaltami, góra, dół, góra, dół w tak w kóło. Po drodze radar mi pada. Wrzucam do torby i ładuję go.
Dojeżdżam do Suchej Beskidzkiej, jest ścieżka rowerowa z kostki. Tą ścieżkę chyba projektował ktoś kto jeździ na MTB i lubi hopki😂 Tylko przed wjazdem do domów jest prosto🤣
Zmęczony tymi asfaltami, marzyłem o jak njaszybszym dotarciu do domku. Robiło się już dość ciemno.
Dojeżdżam do mostu na Stryszawce, wjeżdzam na parking, a tu słyszę tak jakby - Orionnn🤣
Chyba mam omamy słuchowe już🤔 albo ktoś fajnie nazwał psa i go woła🤣 Tak na pewno, jadę dalej. Nie zauważyłem a to była Joanna🤨 i ruszyłem dalej🤦 Niech to dunder świśnie! Zupełnie się tego nie spodziewałem! Gdybym Cię zauważył to na pewno bym się zatrzymał. Obiecuję, że zacznę reagować na słowo: Orion😀
No i tyle! Ogólnie bardzo fajna różnorodna wycieczka z mnóstwem pięknych widoków. Można było się wybyczyć na całego!😎
PS. sorry za jakość niektórych zdjęć ale słońca było jak na lekarstwo
PS2. Garmin dalej (od wyprawy do Igloo) twierdzi, że jeżdżę bezproduktywnie! No bez jaj!😂
PS3. Wpadł jeszcze skromny rekordzik przewyższeń, niewiele więcej od trasy do Zakopca
Waypoints
Route Details
Elevation
Highest point (840 m)
Lowest point (260 m)
Sign up to see more specific route details
Sign up for free
Comments
Want to know more?
Sign up for a free komoot account to join the conversation.
Sign up for free