
Have your own adventure with the #1 outdoor app today.
Wspomnienie słonecznego weekendu - Porąbka i rozbudzony apetyt na Velo Sołę
Wspomnienie słonecznego weekendu - Porąbka i rozbudzony apetyt na Velo Sołę
🚲 Igloo went gravel riding
May 10, 2026
04:57
102km
20.7km/h
43.8km/h
280m
300m
Wahoo ELEMNT ROAM 3
Ostatnia niedzielna przejażdżka sponiewierała mnie tak skutecznie, że dopiero teraz znalazłam siłę, żeby ją opisać :-) Może to i dobrze, że przyszła pora deszczowa, przynajmniej można nadrobić komootowe zaległości.
Kolejny raz pojechałam na gościnnych występach w cudzym śladzie. Po ostatnim samodzielnym planowaniu trasy przekraczającej 100 km i dobijającej do 1000 m przewyższeń, które zdobywałam z duszą na ramieniu, zostałam poddana ostrej selekcji w ramach paro-kolarstwa. Aktualny limit przewyższeń, na jaki mogę się załapać przy setce, wynosi podobno 300 m. Tu wyszło właśnie coś w tych okolicach. Mam cichą nadzieję, że limit będzie wzrastał odwrotnie proporcjonalnie do mojego biadolenia na podjazdach.😁
Wyjazd miał na celu dobudowanie kolejnej odnogi w moim kwadracie, który zaczyna już przypominać jednego z kosmitów żywcem wyciągniętych ze Space Invaders. Zabawa robi się coraz trudniejsza przez wydłużające się rozbiegówki w drodze po nowe fragmenty. Tym razem wyszło jakieś 30 km dojazdu, ale za to wyjątkowo urokliwego. W Grojcu zaskoczył nas ogród pełen zielonych rzeźb wyglądających tak, jakby chwilę wcześniej przeczesywał je Edward Nożycoręki. Kilka kilometrów dalej , ogromne połacie rzepakowych monokultur ciągnęły się po horyzont na pofałdowanych polach Doliny Karpia. Nie znam nikogo, kto byłby odporny na urok tych gigantycznych żółtych plam, więc mimo początkowych pochwał za konsekwentne ignorowanie kolejnych idealnych fotoprzystanków, ostatecznie zarówno moja wytrwałość, jak i płynność jazdy zaczęły się sypać. No bo ile można jechać ze wzrokiem przyklejonym do asfaltu dwa metry przed przednim kołem, co nie? :)
Ukwiecony rynek w Kętach, zazwyczaj omijany szerokim łukiem, w końcu doczekał się naszej uwagi. Jeszcze większą zdobyła cukiernia Warsztat Smaków, gdzie uzupełniliśmy węgle i wyrównaliśmy poziom kofeiny we krwi. Niepozorna kawiarnia przy bocznej uliczce, z wyjątkowo klimatycznym wnętrzem i ogródkiem wyglądającym tak, jakby został zaprojektowany specjalnie dla rowerzystów, zdecydowanie zasługuje na wpisanie na listę atrakcji. A gofry z prawdziwą bitą śmietaną spokojnie dorównują tym serwowanym przez Wiolę na dębkowym deptaku.
Największym zaskoczeniem okazała się jednak Porąbka. Pamiętałam ją sprzed dwudziestu lat jak przez mgłę, ale zdecydowanie w zupełnie innym klimacie. Dziś to pięknie zagospodarowane i zadbane miasteczko. Widać tu rękę solidnego gospodarza, któremu raczej nie grozi przejażdżka taczką ;) Zachwycił nas kościół pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Neogotycka świątynia z początku XX wieku, zbudowana z lokalnego zapewne kamienia i górująca nad okolicą niczym beskidzki zamek idealnie pasuje do klimatu miasteczka. Do tego genialny most na Sole, moje ulubione murale i paśniki, w których wyjątkowo dobrze karmią i poją czanieckim pszenicznym. Z czanieckich wyrobów dotychczas znałam tylko makaron, a tu proszę, takie perełki warzone z pewnością na lokalnej źródlanej wodzie :-)
Sama zapora na Sole, zaprojektowana przez Gabriela Narutowicza, jest idealnym punktem widokowym na Jezioro Międzybrodzkie. Odpuściliśmy, ale na pewno jeszcze tu wrócimy, żeby poeksplorować kolejne przystanki na trasie Velo Soła.
Tym razem powrót zmęczył mnie bardziej, niż powinien, i w zasadzie nie mam pojęcia dlaczego, przecież po drodze było tyle pyszności dla ciała i smakowitych widoków dla ducha. Mocy wróć!
Waypoints
Route Details
Elevation
Highest point (370 m)
Lowest point (270 m)
Sign up to see more specific route details
Sign up for free
Comments
Want to know more?
Sign up for a free komoot account to join the conversation.
Sign up for free