
Have your own adventure with the #1 outdoor app today.
Bartek went for a bike ride
3 days ago
02:31
38.2km
15.1km/h
42.8km/h
750m
910m
O dziwo, okazuje się, że Pireneje są albo dla młodych, albo dla lepiej przygotowanych fizycznie. Ja dziś czuje się trochę pokonany. Ale tak naprawdę nie przez same Pireneje, bo na dużym zmęczeniu jadę od samego początku. Jak na moje obecne warunki trasa okazała się zbyt ambitna. I oczywiście rozumiem, że można odpoczywać to tu dzień to tam, ale też nie na to liczyłem. Po ostatnich tygodniach, z akcentem na ostatnie dni wspinania i przewyższeń, a do tego zziębniecia na Col de Tourmalet, moje ciało powiedziało, że trzeba trochę uciec z gór. Więc o ile zdecydowałem Andorę odpuścić już parę dni temu, to jestem też prawie zdecydowany odpuścić też (co najmniej na jutro) zaplanowaną trasę przez Pireneje francuskie.
Bo wiecie, tak mi się poklikało, żeby do Andory nie wjechać, ale jednak z gór nie uciec, że na jutro wyszło by mi ok 100 km i 2200 przewyższenia... Co to, to nie!
Więc dziś skoczyłem wyjątkowo wcześnie, bez humoru, stęskniony za odpoczynkiem, za domem. Wk...ny na motocyklistów (bo tylko ryczą tymi silnikami, zakłócają ciszę, na 2 minuty zanim się pojawią i przez dwie minuty po tym jak znikną, wożac te swoje spasione dupska...). Czy naprawdę muszą mieć silniki 5 razy głośniejsze niż samochody? No wiecie, zmęczenie powiduje u mnie rozdrażnienie... Do tego znów klątwa dętek - bo ponownie powietrze uciekło... Moja hipoteza jest taka, że mocne rozgrzanie obręczy hamulcami (bo wiecie, ja jestem starej daty i mam -celowo i świadomie - v-breaki) powoduje odklejenie latki... Hipoteza wynika z tego, że jak zdjąłem dętkę, wymacałem, napompowałem, to trzymało. założyłem ponownie, ujechalem (w dół, hamując) 2 km i to samo...
No nic, zmęczony, rozdrażniony na dętki, ryki silników, zdecydowałem się na wcześniejszy kemping. Od razu mi się poprawiło. Na jutro też uciekam na trochę bardziej płaski teren - pewnie będzie nudno, ale zobaczymy. Jak będą siły to pojutrze może skręcę na jakąś przełęcz. A jak nie, to... to nie.
Na koniec trochę podsumowań, bo w końcu wczoraj miałem półmetek wyprawy. Minęło 4 z 8 tygodni.
Przejechałem wg komoot 2423 km, wg licznika ukradzionego z roweru Ewy 2444 km. Różnica jest względnie pomijalna.
Wg komoot zrobiłem 29740 metrów przewyższenia.
Daje to:
Na wszystkie dni wyprawy (29) średnią ok 84 km i 1025 metrów przewyższenia;
Na dni jazdy (27) średnią ok 90 km i ok 1101 metrów przewyższenia.
Ani dystanse, ani przewyższenia nie odpowiadają połowie zaplanowanej trasy maksimum. Żeby spokojnie dojechać, trzeba będzie uciąć jedno i drugie.
Odpuszczenie części Pirenejów i kilku alpejskich przełęczy powinno załatwić sprawę przewyższeń. Mam też w głowie kilka opcji na skrócenie trasy pociągiem. Wygląda na to, że już za parę dni wsiądę do pociągu w Perpignan..
Waypoints
Route Details
Elevation
Highest point (1,540 m)
Lowest point (650 m)
Sign up to see more specific route details
Sign up for free
Comments
Want to know more?
Sign up for a free komoot account to join the conversation.
Sign up for free