
Have your own adventure with the #1 outdoor app today.
flowpathcc went gravel riding
August 5, 2026 at 07:02
06:42
132km
19.7km/h
56.6km/h
1,210m
1,360m
Garmin Edge 1040
Mogłem wracać do domu… Tak, mogłem. I prawie mi się to udało.
Tuż przed północą na autostradzie tak mnie zmogło, że dalsza jazda przestała być możliwa. Zjechałem na parking przy stacji benzynowej, wskoczyłem w aucie w śpiwór i zasnąłem.
Rano pobudka, śniadanie, kawa i mogę jechać dalej.
Jednak zacząłem się rozglądać, gdzie ja właściwie jestem. Góry, jezioro… spojrzenie na nawigację i powoli zaczyna do mnie docierać:
Mondsee?!
Przecież ja już parę razy wrzucałem to miejsce do swoich śladów w aplikacji do planowania tras. Tak na „kiedyś”. Czyli chyba na teraz!
No i już wiedziałem, że plan powrotu do domu znacznie się wydłuży.
Bo wiecie, w aucie gravel, nawet lekko obrażony ilością ostatnio przejechanych asfaltów i brakiem makijażu z kurzu, a w rowerowej aplikacji prócz swoich gpx-owych mazajów, aż było czerwono od gravelowych tras.
To co? Szybka wykreślanka i jak tto mówią: rura!
Tylko wiedziałem, że dalej mnie czeka mnie droga powrotna tego samego dnia, więc to ma być krótka runda rozpoznawcza z obowiązkowym przejazdem przez rowerowy tunel przy jeziorze, który wcześniej wypatrzyłem w socialach.
A wiec tak, krótka runda, jasne ...
NIe było na to szans. Przecież trafiłem na gravelowy plac zabaw! I to wszystko przez przypadek. Czy może przez sen? Takich okazji się przecież nie marnuje.
Ale miałem frajdę tego dnia!
Premium górskie szutry, pot na podjazdach, ulga od rozlewającego się gorąca w górskich strumieniach, a później na szutrowych zjazdach suszenie (co do jednej nitki).
Do tego góry, lasy, jeziora, strumienie i trasy, przy których określenie „premium” to mało powiedziane. To była po prostu petarda!
I gdzieś po drodze pojawiła się kolejna myśl:
Ustawka i fotki w takich okolicznościach? Cud, malina!
Tylko jak, kiedy i z kim?
Chociaż pewnie paru rowerowych świrów by się znalazło. A co do niektórych nie mam nawet wątpliwości. Na bank przyjechaliby tu z Polski na kole.
Ach… to był piękny, gravelowy dzień.
I świetne zakończenie całego bike(car)packingu.
Trzy dni, trzy zupełnie różne jazdy i chyba najlepszy dowód na to, że czasami warto mieć plan aby nie trzymać się sztywno początkowego planu.
Pod wieczór, po prysznicu na stacji przy parkingu i kolacji ruszyłem już do Polski. W końcu trzeba było zdążyć do domu, bo następnego dnia czekało świętowanie.
W końcu to moje urodziny.
Waypoints
Bagged Peaks
Route Details
Elevation
Highest point (930 m)
Lowest point (470 m)
Sign up to see more specific route details
Sign up for free
Comments
Want to know more?
Sign up for a free komoot account to join the conversation.
Sign up for free