Jeśli uważasz jazdę na hulajnodze za dziecinną zabawę – pewnie masz rację.
Ale jeśli to sprawia tyle frajdy, to dlaczego mam sobie tego odmawiać?
Przecież nikomu nie szkodzę, a co więcej – wzbudzam wiele pozytywnych emocji, gdy ludzie widzą mnie na trasie. Zwykle słyszę – Te patrz – gość na hulajnodze. Wtedy ja z niej zeskakuję i od razu zaczyna się przyjemna rozmowa. Tak poznaje świat i ludzi.
To jest taka frajda, której rower nie może mi zapewnić. Ale bez względu na to czy to hulajnoga, rower, pływanie, czy bieganie – najbardziej mnie cieszy, że ludzie chcą aktywnie spędzać czas. Najważniejsze, żeby się ruszać. To mówię ja jako wuefista, który z roku na rok, widzi jak dzieciaki ruszają się coraz mniej chętnie, a ich rodzice nie wiedzą, co mają z tym zrobić, lub nie widzą w tym problemu. Musimy im sami dawać przykład.